 |
|
Przychodzi ciężarna kobieta do lekarza, a lekarz na to:
- Proszę wchodzić pojedynczo!!!
|
Przychodzi baba w ciąży do lekarza.
- Panie doktorze, czy to na pewno była lewatywa? |
|
 |
|
|
Przychodzi baba do lekarza.
- No i co? Zażyła już pani te tabletki? Całe pudełko?
- Tak panie doktorze.
- I jest jakaś poprawa?
- Nie bardzo. Cyba się jeszcze tektura z tego pudełka nie rozpuściła.
- Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, jestem chora na astmę...
- Powinna pani codziennie wypijać dwa surowe jajka na czczo.
- Ależ panie doktorze, ja nie znoszę jajek!
- A kto pani każe znosić?!
- To niemożliwe, panie doktorze, za wyrwanie zęba kazał mi pan zapłacić pięćset złotych!
- Ależ, droga pani! Podczas zabiegu podniosła pani taki krzyk, że mi wszyscy pacjenci z poczekalni pouciekali.
Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać.
- Czy buty też mam zdjąć?
- A co, pani chce w butach iść do łóżka?
Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, pomogły pani te lekarstwa, które przepisałem na hemoroidy?
- Tak pół na pół
- Jak to?
- Te długie, śliskie tabletki, to jakoś połknęłam, ale tego kremu, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam
Wychodzi baba od lekarza:
- Jak lekarz nazwał tę moją chorobę? Rudy lis, srebrny lis..
W końcu zawraca.
- Panie doktorze, jak pan nazwał tę moją chorobę?
- Syfilis.
Przychodzi baba do lekarza.
- Czemu pani tak długo nie było?
- Bo chorowałam
Przychodzi baba do lekarza.
- Powód pani dolegliwości jest jeden, brakuje pani chłopa.
- No to niech się pan mną zajmie.
- Proszę pani, ja jestem lekarzem, a nie lekarstwem.
Przychodzi facet do lekarza.
-Nie palę, nie piję, nie uprawiam seksu i jestem ciekaw, czego mi pan może zabronić.
|
|
 |
 |
 |
|
Do lekarza przychodzi baba.
- Czy zastałam pana doktora?
- Nie - odpowiada pielęgniarka.
- A dokąd poszedł?
- Na wybory.
- Szkoda - zmartwiła się baba - przyniosłam wyniki.
Przychodzi baba do lekarza z bańką benzyny pod pachą i pudełkiem zapałek.
- Cóż się znowu pani stało, pani Kowalska? - pyta lekarz. - Dawno pani u nas nie było.
- No właśnie! - uśmiecha się pacjentka, przypalając zapałkę i odkręcając równocześnie zawór bańki. - Pomyślałam, że trzeba pana trochę rozerwać.
Przychodzi do lekarza baba z papierosem z ustach.
- Panie doktorze, nie mogę odzwyczaić się od palenia.
- A próbowała pani z gumą do żucia?
- próbowałam. Guma się nie pali.
Przychodzi baba do weterynarza i mówi o co chodzi.
Weterynarz na to:
- Niech się pani rozbiera.
baba się rozebrała, a weterynarz mówi:
- Niech pani idzie stępa - baba idzie.
- A teraz kłusem - baba kłusem.
- A teraz galopem - baba, hyc, hyc, galopem.
- No to dziękuje. Może się pani ubierać.
- A co mi pan pisze, panie doktorze?
- Wydaję pani zezwolenie, że może pani srać na ulicy.
Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę powiedzieć "a"! - mówi doktor
- Duże czy małe? - pyta baba.
Przychodzi facet do lekarza i pokazuje swój interes, cały siny i poobijany.
- Kto pana tak urządził? - pyta lekarz.
- Ja sam bo jestem masochistą.
- i jak pan to robi?
- Kładę na stół, zamykam oczy i walę tłuczkiem.
- I to panu sprawia przyjemność?
- Jak nie trafię...
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam sklerozę.
- Czym się to objawia?
- Na przykład, położę gdzieś klucze i nie pamiętam gdzie...
- Niech się pan nie martwi, to drobiazg. Mój inny pacjent, ten to dopiero ma kłopoty z pamięcią... Pokażę panu.
Prowadzi go do drugiego pokoju, a tam na krześle siedzi mężczyzna i nerwowe drapie się po głowie.
- Widzi pan, chce mu się sikać, wie, że ma go we włosach, ale nie pamięta w których.
|
|