 |
|
PIERRE LOUYS |
PIEŚNI BILITIS
- Przekład Leopold Staff. |
|
 |
|
|
DO PRACZEK:
Praczki, nie mówcie, żeście mnie widziały! Zawierzam się wam; nie powtarzajcie tego! Między tuniką moją i mymi piersiami coś wam przynoszę.
Jestem jak przestraszona kurka... Nie wiem, czy będę śmiała wam rzec... Serce me bije, jakbym konała... Zasłonę wam przynoszę.
Zasłonę i wstążki mych nóg. Widzicie: krew na nich. Na Apollina, to wbrew mej woli! Broniłam się bardzo; lecz mężczyzna, który kocha, jest silniejszy od nas.
Wypierzcie je dobrze; nie szczędźcie ni soli ni kredy. Złożę cztery obole dla was u stóp Aphrodyty; i nawet drachmę srebrną
WŁOSY:
Rzekł mi: "Tej nocy śniłem. Miałem twe włosy wokół szyi. Miałem twe kosy, jak czarny naszyjnik wokół mego karku i na mej piersi.
Pieściłem je i były moje, i byliśmy tak związani na zawsze, tymi samymi włosami, z ustami na ustach, jak dwa drzewa laurowe mające często jeno jeden korzeń.
I tak splątane były nasze członki, że stopniowo wydało mi się, że staję się tobą lub ty wstępujesz we mnie, jak mój sen."
Gdy skończył, położył słodko dłonie na mych ramionach i patrzył na mnie spojrzeniem tak czułym, że spuściłam oczy z dreszczem. |
|
 |
 |
 |
|
PSAPPHA:
Przecieram oczy... Już dzień, zda mi się. Och! któż jest przy mnie?... kobieta?... O Charyty! jakże się wstydzę.
Do jakiegoż przybyłam kraju i jakaż to wyspa, która tak rozumie miłość? Gdybym nie była do cna znużona, myślałabym, że to sen... Możliwe, że to tam Psappha!
Ona śpi... Jest pewnie piękna, choć włosy jej są obcięte, jak włosy atlety. Lecz ta twarz, ta męska pierś, te wąskie biodra...
Odejdę stąd zanim ona się zbudzi. Niestety! Jestem od strony ściany. Trzeba będzie mi ją przekroczyć, Boję się musnąć jej biodro, by nie przychwyciła mnie w drodze.
TANIEC GLOTTIS I KYSE:
Dwoje dziewcząt wprowadziło mnie do siebie i ledwo zamknięto drziw, zapaliły u ognia knot lampy i chciały mi zatańczyć.
Policzki ich nie były barwione, równie brunatne, jak ich małe brzuchy. Ciągnęły się za ramiona i mówiły równocześnie, w agonii wesołości.
Siedząc na macie umieszczonej na dwóch wzniesionych kobylicach, Glottis śpiewała ostrym głosem i biła w takt dźwięcznymi rączkami.
Kyse tańczyła w podskokach, potem przestała, zadyszana od śmiechu i biorąc swą siostrę za piersi, gryzła ją w ramię i przewracała, jak koza, co chce się bawić |
|