 |
|
- Powiedz mi Jasiu, kto jest najgrzeczniejszy w waszej klasie?
- Pan nauczyciel.
|
- Jaka jest liczba mnoga od słowa "niedziela"? - pyta nauczyciel.
- Wakacje. |
|
 |
|
|
Nauczyciel zadaje pytanie:
- Jasiu, co dla nas jest ważniejsze: Słońce czy Księżyc?
- Księżyc oczywiście.
- A dlaczego Księżyc?
- Bo Księżyc świeci w nocy, gdy jest ciemno, a Słońce za dnia, kiedy i tak jest jasno!
- Gdzie podpisano traktat pokojowy po zakończeniu I wojny światowej? - pyta nauczyciel ucznia.
- Na samym dole, pod tekstem.
- Umiesz pływać? - pyta Jasia instruktor na obozie.
- Oczywiście!
- A gdzie się nauczyłeś?
- W wodzie...
Pani nauczycielka pyta Jasia, kto napisał "Pana Tadeusza". Jasio wystraszył się i mówi, że to nie on. Zdenerwowana nauczycielka wezwała ojca i opowiada mu:
- Ja pytam, kto napisał "Pana Tadeusza", a pana syn mówi, że to nie on.
Ojciec myśli, myśli i w końcu mówi nauczycielce:
- To naprawdę nie on. Jakby to on napisał, to na pewno by się przyznał.
- Tato, czy dzisiaj jest piękny dzień? - pyta się mały Jaś ojca.
- Raczej nie. A dlaczego pytasz?
- Bo pani od polskiego powiedziała wczoraj: "Pewnego pięknego dnia przez ciebie zwariuję".
Jasiu przyniósł fatalną uwagę w dzienniczku. Zdenerwowany ojciec pyta go podniesionym głosem.
- Powiedz mi, co ty właściwie robisz na lekcjach?
- Przeważnie czekam na dzwonek - odpowiada Jaś.
W czasie wizytacji dzieci układają zdania z rzeczownikiem puszcza.
- Puszcza jodłowa jest bardzo piękna, itd...
A Jasio zgłasza się i mówi:
- Moja siostra się puszcza.
Pani struchlała, a wizytator podszedł do Jasia i o czymś zaczął z nim rozmawiać. po lekcji pani pyta:
- Czego chciał wizytator?
- Nic, dałem mu tylko adres.
Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi, kto to był Mickiewicz, Słowacki, Norwid?
- Nie wiem. A czy pani wie, kto to był Siwy, Kapiszon i Długi?
- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
- To co mnie pani swoją bandą straszy?
|
|
 |
 |
 |
|
Nauczycielka w szkole pyta:
- Dzieci, powiedzcie, co to za zwierzę? Na trzy litery, druga jest "e", i ma kolce?
Jasio głośno myśli:
- Mógłby to być jeżozwierz, co prawda druga jest "e', ale jest więcej liter. Mógłby to być lew, druga jest "e", ale przecież nie ma kolców. W takim razie to na pewno jest jeż.
- Tak Jasiu - ucieszyła się nauczycielka - to jest jeż. A poza tym, chciałam powiedzieć. że podoba mi się twój sposób myślenia.
Na to Jasiu pyta:
- A czy ja mógłbym pani zadać zagadkę?
- Proszę Jasiu.
- Co to za instrument, który pręży się i wygina, jest na trzy litery, a druga jest "u".
- Jasiu, jesteś świntuch, idź do domu po ojca.
Na to Jasiu: - W ogóle to jest łuk, a poza tym podoba mi się pani sposób myślenia.
Ojciec - Nie jestem zadowolony z twoich stopni.
Syn - Ja mówiłem nauczycielowi, ale nie chciał poprawić.
- Tato, dziś odbędzie się w naszej szkole zebranie, w którym weźmie udział nasza pani, pan dyrektor i ty.
Mały Jaś zobaczył u swego wujka wieczny kalendarz i zaraz zapytał:
- Wujku, a kiedy wypadną moje pięćdziesiąte urodziny?
- W czwartek
- A to pech, właśnie wtedy, kiedy mam najtrudniejsze lekcje.
- Tato, znów dostałem pałę z geografii...
- A czego znów nie wiedziałeś?
- Gdzie leży Kamerun.
- Na szczęście mamy na stażu studenta z Kamerunu, zapytam go i jutro ci powiem.
Następnego dnia ojciec po powrocie z pracy każe synowi podać atlas.
- musimy sami poszukać na mapie. Kameruńczyk nie przyszedł dziś do pracy.
Synek zauważa jednak, że ojciec studiuje mapę polski.
- Tato, szukasz Kamerunu obok Warszawy?
- Tak, bo to musi być gdzieś blisko, przecież ten Kameruńczyk dojeżdża do pracy rowerem
Syn do matki sprzątającej mieszkanie:
- Mamo, nie mogę patrzeć, jak ty się męczysz. Ja sobie wyjdę.
Skończył się rok szkolny. Spotykają się dwaj koledzy.
- I jak u ciebie?
- Ojciec zlał mnie dwa razy.
- Dlaczego dwa razy?
- Pierwszy raz, jak mu pokazałem świadectwo ukończenia siódmej klasy, a drugi raz, jak się zorientował, że to jego stare świadectwo.
Łobuziak w zatłoczonym autobusie trzyma się długiej brody współpasażera. Ten pyta:
- Czy możesz chłopcze puścić moją brodę?
- A co, już pan wysiada? |
|