 |
|
Zasada |
Przy blondynie
Człek nie zginie |
|
 |
|
|
Co robi?
Co robi w nocy blondynka?
Z brunetem córkę lub synka.
Do sklepu wchodzi blondynka i prosi o papier klozetowy.
- Nie mówi się papier klozetowy tylko papier toaletowy.
Po chwili blondynka wchodzi do drogerii i prosi o mydło.
- Jakie mydło? Toaletowe?
- Wolałabym do twarzy...
Rozmawiają dwie blondynki:
- Ile razy się rozwodziłaś?
- Wstyd powiedzieć!
- Wal śmiało!
- Ani razu.
Pomyłka
Dupcia zgrabna, cyc dość duży.
Ale za to rozum kurzy.
Rozmawiają dwie blondynki:
- Och, macie nowy stół!
- Tak, wczoraj mąż przyniósł od stolarza.
- Masz dobrego męża. Mój był wczoraj w konserwatorium i nie przyniósł do domu ani jednej konserwy
Marynarz spotyka w portowej dzielnicy blondynkę.
- Mówi pani po francusku?
- Trochę.
- To znaczy ile?
- Sto franków.
Śpiącą na ławce brunetkę budzi blondynka.
- Masz klej?
- Nie mam, spadaj.
Blondynka odchodzi a po gadzinie wraca i budzi brunetkę jeszcze raz.
- Co znowu?
- To ja. Przyniosłam klej.
Dwie blondynki widzą na stole szklankę stojącą do góry dnem. Jedna mówi:
- Zobacz, nie ma otworu!
A druga odwraca ją i dodaje:
- I denka też nie ma...
Ojciec do dorastającej córki, która zwykle godzinami rozmawia przez telefon:
- Nie do wiary! Rozmawiałaś tylko piętnaście minut. Czy to był jakiś mołomówny chłopiec?
- Nie, to była pomyłka. |
|
 |
 |
 |
|
Bląd-nauczycielka chemii pokazuje uczniom probówkę z jakimś żółtym płynem i mówi:
- Proszę bacznie obserwować probówkę. Za chwilę ten żółty roztwór zaczerwieni się na niebiesko.
Spotykają się dwa rekiny. Jeden mówi:
- Tydzień temu zjadłem Ruskiego i do tej pory pływam wężykiem.
- To jeszcze nic - mówi drugi. - Ja tydzień temu zjadłem blondynkę i do tej pory nic nie jadłem.
- Dlaczego?
- Bo nie mogę się zanurzyć.
- Dlaczego blondynka mająca okres nie może skakać ze spadochronem?
- Bo nie wiedziałaby za który sznureczek pociągnąć.
Jedzie blondynka rowerem. Zatrzymuje ją policjant.
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole.
Blondynka spogląda na koło i mówi:
- Ale tylko na dole...
Do więzienia przyszła żona jednego z więźniów ( niestety blondynka ):
- Panie naczelniku, mam prośbę. Czy nie mógłby pan skierować mojego męża do jakiejś lżejszej pracy? Wygląda na zupełnie wyczerpanego.
- Ależ co pani mówi? Przecież pani mąż pomaga prowadzić dokumenty w kancelarii.
- No tak, ale w nocy kopie jakiś tunel.
Małżeństwu urodziło się dziecko, poszli więc do księdza, żeby je ochrzcić.
- Jakie dacie mu imię?
- Jakoś nie możemy się zdecydować.
- Weźcie książeczkę do nabożeństwa i znajdźcie pierwsze lepsze imię świętego.
Blondynka wertuje książeczkę i mówi po chwili:
- Jak ma być pierwsze lepsze, to niech będzie Kyrie Elejson.
-Poproszę dziesięć pułapek na myszy! - mówi blondynka do sprzedawcy.
- Po co pani aż tyle, przecież wczoraj kupiła pani dziesięć i dziś znowu!...
- Wczorajsze są już zajęte.
Dwie blondynki wchodzą do restauracji i zamawiają herbatę. Po chwili kelner podaje dwie szklanki zamówionej herbaty, a blondynki zaczynają mieszać ją tak głośno, że siedzący przy pozostałych stolikach przyglądają się im z zaciekawieniem... W pewnym momencie jedna z nich zauważa to i mówi do koleżanki:
- Wiesz co, chyba mieszamy nie w tę stronę!
Czy wiecie, jak zginęła blondynka przy piciu mleka?
- Po prostu przysiadła ją krowa. |
|