 |
|
|
- Kogo wolisz: Mietka czy Karola?
- A który przyszedł? |
|
 |
|
|
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- A ty Marysiu nie zamierzasz zajść w mąż?
- Czy ja wiem? Już tyle razy mnie proszono...
- Kto cię prosił?!
- No... rodzice.
Koleżanka do koleżanki:
- Słyszałam, że wyszłaś za Mietka.
- Tak, i nie żałuję tego kroku...
- Ja nie wyszłam, ale też nie żałuję kroku.
Dziewczyna do chłopca:
- Więc, jeśli siądę z tobą na ławce, nie będziesz mnie całować?
- Obiecuję!
- Ani ściskać?
- Przysięgam, że nie!
- To po co mamy tu siedzieć?
Młody człowiek ukląkł przed dziewczyną i prosi ją o rękę.
- Wykluczone! - oznajmia panna. - Mój przyszły mąż musi zarabiać dziennie tysiąc, umieć gotować, sprzątać, wszystko w domu naprawić, musi mnie słuchać, wierzyć mi, patrzeć we mnie jak w obrazek i spełniać każde moje żądanie.
- No dobra - odpowiada młodzieniec - ale skoro już klęczę, to pomodlę się za biedaka.
- Wiesz - zwierza się Ewa koleżance - ten Jurek mnie uwielbia! Powiedział, że zawsze jestem jego pierwszą myślą!
- Możliwe - odpowiada koleżanka - w takim razie widziałam go wczoraj z jego drugą myślą.
- Czy jesteś zakochana?
- Bardzo! Nie mogę jeść śniadania, bo myślę o nim. Nie jem obiadu, bo myślę o nim. Nie jam kolacji, bo myślę o nim...
- A spać możesz?
- Coś ty. Jestem taka głodna, że zasnąć nie mogę.
Koleżanka pyta koleżankę:
- Karol jest twoim chłopakiem od roku, czy prosił cię już o rękę?
Przyjaciółka skromnie spuszcza oczy i wyznaje:
- O rękę to jeszcze nie...
- Czemu kłamiesz, że jestem pierwszą dziewczyną, którą całujesz? Robisz to z wielką wprawą.
- A ty skąd wiesz, jak całują wprawnie?
|
|
 |
 |
 |
|
Mąż wraca do domu i pyta żonę:
- Kochanie, co dziś na obiad?
- Nic
- No, ale wczoraj też nic nie było...
- Tak, ugotowałam na dwa dni.
- Kochanie, co byś powiedział, gdybyśmy wzięli ślub w Boże Narodzenie? - pyta dziewczyna swojego narzeczonego.
- Daj spokój, po co mamy sobie psuć święta.
Dziewczyna wypytuje chłopaka na pierwszej randce.
- Tomek, masz jakieś nałogi?
- Ależ skąd.
- A masz jakieś hobby?
- Tak lubię roślinki.
- A jakie?
- Chmiel, tytoń, konopie...
- Wiesz, miły, przypominasz mi Don Juana - mówi dziewczyna do swego chłopaka.
- Naprawdę, ale on przecież dawno nie żyje?
- No właśnie.
Rozmawiają dwie dziewczyny:
- Nie mogłabyś mi polecić jakiegoś dobrego lekarza?
- Co ci jest?
- No wesz, nic. Chciałabym wyjść za mąż.
Od kiedy nie chodzisz z Mietkiem?
- Od czasu jak Krzysiek ma nowy samochód.
- Kupiłam wczoraj materiał na suknię ślubną - chwali się Zośka.
- Wychodzisz za mąż? - pytają koleżanki. - Mamy nadzieję, że zrobiłaś dobry wybór.
- Oczywiście. Materiał bardzo ładny. Z importu.
- Podobno kochasz się w Mietku?
- Tak, to moja wielka miłość. Ale jest jeden feler...
- Jaki?
- Moi starzy nic do niego nie mają...
Studentka medycyny wraca późną nocą do domu. Nagle zza krzaków wyskakuje nieznany facet i obnaża się przed nią. Dziewczyna spokojnie patrzy i mówi:
- Wygląda zupełnie jak penis, tylko jakiś taki malutki.
Podczas seansu w kinie, dziewczyna szepce do sąsiada:
- Wspaniale całujesz, Mietku. Czy to dlatego, że siedzimy dziś w ostatnim rzędzie?
- Nie, to dlatego, że nazywam się Władek. |
|